Sattva Anyż i Lukrecja:  wcierka by Agnieszka Niedziałek

Sattva Anyż i Lukrecja: wcierka by Agnieszka Niedziałek

Ze wszystkich trzech wcierek Sattva Anyż i Lukrecja przemówiła do mnie najbardziej. Prawdę mówiąc każda z tych wcierek jest tak samo bogata pod względem składu i każda miała w moich oczach podobny potencjał.

Na ostateczną decyzję wpłynął zatem, jak zwykle, zapach. Testery dostępne we wrocławskim Biorganic załatwiły sprawę dość szybko, bo pozostałe wersje zapachowe okazały się dla mnie dość nieznośne.

Sattva Anyż i Lukrecja:  wcierka by Agnieszka Niedziałek

Anyż i Lukrecja – skład

Anyż i Lukrecja, podobnie jak dwie pozostałe wersje wcierek, ma w składzie nawilżający sok z aloesu i pantenol oraz łagodzącą alantoinę. Do cech wspólnych wszystkich wcierek należy też zawartość ekstraktu z shikakai, rumianku, nardu i papryki rocznej, a także olejku rozmarynowego i oleju z neem.

Co więc wyróżnia tą wcierkę na tle innych wersji? Tytułowy anyż i lukrecja w formie ekstraktów, a dodatkowo również tulsi, amla, ashwagandha i witamina B3. Musicie przyznać, że skład ogółem prezentuje się świetnie. Indie zamknięte w 100ml buteleczce.

Sattva Anyż i Lukrecja

Podobnie jak wszystkie inne wcierki, które stosowałam do tej pory Anyż i Lukrecja powodowała u mnie obciążenie włosów. Potrafiły wyglądać nieświeżo nawet tuż po umyciu. Tego typu produkty nakładam zawsze na kilka godzin lub choć pół godziny przed myciem włosów. Zakładam, że co ma się wchłonąć to przez ten czas spokojnie się wchłonie.

Musiałam też zrobić podmiankę opakowania na wersję z atomizerem, bo aplikacja wcierki z opakowania oryginalnego zupełnie nie należy do komfortowych.

Przejdźmy jednak do konkretów. Przyznam, że początkowo byłam odrobinę zawiedziona brakiem spektakularnych efektów. Jednak chwilę po skończeniu buteleczki zorientowałam się, że włosy przestały wypadać, a nawet w zasadzie pojawiło się trochę nowych.

Z perspektywy czasu nie mam 100% pewności czy nie było to kwestią końca zimy i nadejścia wiosny, tj samoczynnej odbudowy włosów po zimowym wypadaniu. Jednak biorąc pod uwagę bogaty i sensowny skład wcierki – jest to rozwiązanie, na które postawiłabym ponownie w podobnej sytuacji. Ewentualnie wróciłabym do wcześniejszego ulubieńca – toniku Orientany. Oba produkty są równie dobre.

Któraś z Was miała już styczność z nowościami Sattvy by Agnieszka Niedziałek? 🙂

Share