Suflet La Le z olejem z czarnuszki i różową glinką

Suflet La Le z olejem z czarnuszki i różową glinką

Suflet La Le z olejem z czarnuszki był jednym z kilku uroczych upominków mikołajkowych od Gosi (Krytyk Kosmetyczny). Od początku wzbudzał różnorodne uczucia. Po pierwsze inci i polskie tłumaczenie składu nieco się rozjeżdżają. Po drugie.. zapach czarnuszki. O ile bardzo ją lubię, tak nie byłam pewna czy dam radę spędzić z tym aromatem pół lub cały dzień. Ostateczne wrażenia są jednak znacznie mniej sceptyczne.

Suflet La Le z olejem z czarnuszki opinie

Suflet La Le z olejem z czarnuszki i różową glinką

Suflet ma bardzo lekką formułę, w związku z czym zawsze stosuję go na jakiś nawilżający żel (ostatnio Aromatica). W innym wypadku moja skóra po chwili domaga się dodatkowej uwagi i bardziej treściwych konsystencji. Na dłuższą metę potrafi wyschnąć na wiór w przeciągu kilku dni.
Koniecznie należy odczekać chwilę, aż skóra wchłonie znaczną część nawilżającej powłoczki i dopiero wtedy aplikować sulfet. Inaczej konsystencja zacznie się rozmazywać, nie będzie się też skutecznie wchłaniać. Suflet może nadać skórze przyjemny efekt matujący (lub zniwelować skutki aplikacji nawilżającej powłoczki, która potrafi pozostawić efekt błyszczącej skóry). Ale nie utrzymuje się to długo.
La Le, Suflet z różową glinką skład inci

Skład (inci)

Czas na zabawę znajdź różnice. Wspomniane wcześniej rozbieżności pomiędzy inci, a polskim tłumaczeniem składu obejmują glinki (na górze mamy glinkę różową, na dole zieloną) oraz zawartość gliceryny. Wziąwszy jednak pod uwagę kolor konsystencji (widoczny na poprzednim zdjęciu) skłaniam się ku wersji pierwszej. Skład jest prosty, a jednak bardzo ciekawy i robi dobre wrażenie podczas codziennego użytkowania.

Co prawda olej lniany mam zakodowany jako mocno komedogenny i nie odważyłabym się polecić go do pielęgnacji skóry tłustej, ale wiem, że polecany bywa więc nie będę zanadto polemizować. Olej z czarnuszki jest już bezsprzecznie świetnym wyborem i nadaje sufletowi żywy, urzekający zapach (nie użyjecie jednak tych określeń jeśli za czarnuszką nie przepadacie. Mój chłopak notorycznie się na niego skarży.) Jestem jednak w stanie dać sobie rękę uciąć, że kompozycja zapachowa dodaje sufletowi jakichś lekko różanych nut i sprawia, że ogólny aromat jest jeszcze ciekawszy.

Różowa glinka zdaje się odpowiadać za efekt matujący i odświeżający. Podczas codziennego stosowania daje mi również emocjonalne poczucie działania antybakteryjnego, co sprawia, że chętniej sięgam po suflet w przypadku zmian, zadrapań i innych ewenementów.

Suflet La Le z różową glinką blog

Suflet La Le do twarzy z różową glinką i olejem z czarnuszki

Choć producent wspomina o tym, że suflet z różową glinką przeznaczony jest również dla skóry suchej, niestety nijak nie mogę się z tym zgodzić. Zestawienie składników, lekkość konsystencji i efekt matujący łączą się dla mnie w logiczną całość w przypadku pielęgnacji skóry tłustej oraz problematycznej. Nie mówię, że absolutnie nie można go używać posiadając skórę suchą. Jednak nie warto eksperymentować z nakładaniem go solo, warto zabezpieczyć się dodatkowo jakąś mocno nawilżającą formułą.

Mimo wszystko bardzo go lubię. Nie jest tak, że tylko słowo “suflet” na etykiecie czyni go wyjątkowym, jest nietuzinkowy również w swojej formule. Mimo prostego składu potrafi na swój sposób zauroczyć. A już szczególnie jeśli lubicie zapach czarnuszki. 🙂

Znacie manufakturę La Le?

Być może macie coś jeszcze godnego uwagi?

Share